Ładowanie


Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska

 

Autor (tekst i fotografie): Jan Walencik

Projekt typograficzny serii: Jan Stolarczyk
Opracowanie graficzne: Maciej Sadowski
Współpraca komputerowa: Grzegorz Adamus
Redakcja: Małgorzata Wróblewska
Łamanie: Marek Krawczyk, Ryszard Puchała
Korekta: Janina Gerard-Gierut

Objętość: 48 stron
Format: 16, 5 x 24, 5 cm
Fotografie: 119 (wydanie I), 114 (wydanie II)
Dodatkowe ilustracje: 5

Druk i oprawa: PPU DANMARK

Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2001 – wydanie I
                        2006 – wydanie II
ISBN: 83-7023-843-2 – wydanie I
           83-7384-289-6 – wydanie II
           978-83-7384-289-2 – wydanie II

CYTAT. Front okładki książki Jana Walencika Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska. Wydawnictwo Dolnośląskie, 2001 r., wydanie I.

 
 


Książka – a właściwie, ze względu na objętość – książeczka Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska jest próbą przekazania w bardzo syntetycznym ujęciu najważniejszych wiadomości o historii, biologii i funkcjonowania ostatniego fragmentu naturalnego lasu nizinnego w Europie – za pomocą tekstu-przewodnika i dużej ilości fotografii. Skierowana jest do dzieci i młodzieży szkolnej. Sposób prowadzenia treści i układ graficzny podporządkowane są projektowi serii, którą Wydawnictwo Dolnośląskie konsekwentnie rozbudowuje o nowe tematy z bardzo różnych dziedzin wiedzy. Książeczka podzielona jest na krótkie rozdziały pomieszczone na pojedynczych rozkładówkach.  Każdy z nich to lapidarne omówienie i zestaw fotografii, ale nie z podpisami, a z równie lapidarnymi komentarzami, jednak dostarczającymi jak najwięcej informacji.




CYTAT. Fragment książki Jana Walencika Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska. Str. 35 (recto). Wydawnictwo Dolnośląskie. 2001 r., wydanie I. 

CYTAT. Fragment książki Jana Walencika Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska. Str. 43 (recto). Wydawnictwo Dolnośląskie, 2001 r., wydanie I.

 

 

CYTAT. Front okładki książki Jana Walencika Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska. Wydawnictwo Dolnośląskie, 2006 r., wydanie II. 

CYTAT. Tył okładki książki Jana Walencika Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska. Wydawnictwo Dolnośląskie, 2001 r., wydanie I. 

 



W czerwcowym numerze czasopisma Nowe książki z 2001 roku ukazała się recenzja książki Tego nie ma w podręczniku. Puszcza Białowieska, pióra Marty Głaz-Robaczko pt. Królewszczyzna (Jan Walencik był postacią tytułową tego zeszytu Nowych książek – jego twórczości poświęcono aż trzy artykuły).      



CYTAT. Recenzja – Marta Głaz-Robaczko: Królewszczyzna. Omówienie książki Jana Walencika Puszcza Białowieska, z serii Tego nie ma w podręcznikuku. Źrodło: Nowe Książki, nr 6 2001 r.

 


ŚWIAT NA FOTOGRAFII

Królewszczyzna

Tego nie ma w podręczniku – zapewnia wydawca w tytule serii i nieco mija się z prawdą, bo treści, które zawierają tomiki, można znaleźć w różnych podręcznikach, tyle tylko, że w ujęciu niezbyt atrakcyjnym. Puszcza Białowieska Jana Walencika jest nowym tego dowodem. Zwięzłym tekstem, nasyconym mnóstwem informacji, i zbiorem niepospolitych fotografii autor pozwala dojrzeć w ogromnym lesie to, co w szkolnych podręcznikach pozostaje martwe albo mało ciekawe. A że daje w książce wyraz osobistym poglądom, czytelnik podąża nietypową ścieżką edukacyjną. W szkolnej tradycji przy każdej okazji powtarza się, że przyrodę należy szanować, by zachować ją dla przyszłych pokoleń. Jan Walencik podważa to ograniczone i egoistyczne podejście do naturalnego otoczenia człowieka. Spróbujmy myśleć inaczej - pisze - zachowajmy puszczę ku chwale natury; gdy ona będzie silniejsza, i my będziemy mieli skąd czerpać siły.

W kolejnych rozdziałach tego syntetycznego opracowania przytaczane są argumenty przemawiające za stanowiskiem autora, który przemierza prastary las z kamerą od blisko dwudziestu lat. A więc: Puszcza Białowieska jest tym, czym jest, czyli największym w Europie dziewiczym lasem nizinnym dzięki temu, że w znikomym zakresie wtrącał się w jej życie człowiek. Tylko tu zachowało się wiele gdzie indziej nie spotykanych już roślin i zwierząt. Dla przykładu – osiemnaście gatunków ptaków wpisanych do polskiej czerwonej księgi – m.in. gągoł, kania rdzawa, gadożer; duże czworonogi – żubr, ryś, wilk. W tym jednym leśnym skupisku występuje około dziewięciu tysięcy gatunków owadów i prawie trzy tysiące gatunków grzybów, przy czym najprawdopodobniej nie wszystkie jeszcze odkryto.

Obserwacja tak potężnego organizmu uczy, że najlepsze, co możemy ciągle dlań robić, to zostawić go w spokoju. Owo chwalebne zaniechanie chroniło białowieskie ostępy w ciągu wieków. Nie tylko ono, bo przez parę setek lat była to puszcza królewska, której władcy dbali, by bujne środowisko zapewniało dobry stan zwierzynie łownej. Teraz to także królewszczyzna, ale wbrew temu, co w pierwszym odruchu chce sie powiedzieć, nie nasza, lecz natury.

W tej krótkiej opowieści o lesie zdjęcia i tekst idealnie współgrają. Trochę w tym wszystkim baśniowego nastroju, bo bory ciemne, knieje przepastne tylko w baśniach wciąż trwają.

Marta Głaz-Robaczko

Jan Walencik

PUSZCZA BIAŁOWIESKA
Wrocław: Wydaw. Dolnośląskie, 2001. – 48 s.: il. kolor. : 25 cm. – (Tego nie ma w Podręczniku)

CYTAT. Tekst z Nowych Książek, nr 6 2001 r.